Sonii :)

czwartek, 25 kwietnia 2013

Twentieth.

Heeej. To ja Magda. Mam dla was opowiadanie pewnej dziewczyny. Nazywa się Ewelina. Moim zdaniem ma talent do pisania. Od razu piszę. To opowiadanie nie jest związane z 1D.



Była noc . Kropelki deszczu bębniły o okienną szybę , a ona siedziała na parapecie wpatrując się w zachmurzone niebo . Lubiła to . Mówiła , że wtedy niebo płacze razem z nią .Karla czuła się bardzo samotna . Nie miała nikogo , prócz matki , która nigdy nie miała dla niej czasu . Liczyła się tylko praca i pieniądze . Tego Karli nie brakowało .Jednak pieniądze w żaden sposób nie wypełniły pustki w jej sercu . .Ona potrzebowała przyjaciela , kogoś z kim może pogadać o wszystkim i o niczym , kogoś kto wesprze ją w każdej sytuacji .Jednak nikogo takiego nie było . Jej ojciec zmarł 3 lata temu i wtedy to matka rzuciła się w wir pracy , a życie Karli zamieniło się w jeden wielki koszmar.Przyjaciele się od niej odwrócili , twierdzili że jej dziwaczką i nie chcieli mieć z nią nic wspólnego .. Karla z każdym dniem coraz bardziej zamykała się w sobie .Z czasem przestała się do kogokolwiek oddzywać . Zresztą .. Nie miała do kogo .. Bała się , tak cholernie się bała , że już nigdy nie będzie szczesliwa .





To tyle. Mi osobiście bardzo się podoba.
Kocham was.. xxx
~Horankowa

czwartek, 11 kwietnia 2013

Nineteenth.

Hej. Bardzo was przepraszam za moją długą nieobecność. Mam dla waskilku częściowego imagina z Liamem ;3 Dodam wam 1 cz. :D


1.
Chodziłaś ulicami Londynu. Byłaś uśmiechnięta. W słuchawkach leciały piosenki twojego ulubionego zespołu.-One Direction. Chłopcy są wspaniali, dzięki nim pozbierałaś się po stracie chłoopak. Mówiąc któtko - dradził cię z twoją 'przyjaciółką' ale nie ma co wracać do tej sprawy.
Słońce oświetlało twoją śliczną, lekko różową twarzyczkę, a twoje złote włosy unosiły się przy lekkich powiewach wiatru. Zapatrzona w telefon w poszukiwaniu 'I would' wpadłaś na kogoś. Leżałaś na klacie jakiegoś chłopaka. Podniosłaś się i popatrzyłaś na niego. Był to Liam. Liam Payne - twój ulubieniec z One Direction. Rozsądny, kochany chłopak. Dopiero po chwili spostrzegłaś, że ma policzki mokre od łez.
T: Przepraszam... zagapiłam się. - uśmiechnęłaś się lekko do chłopaka i podałaś mu rękę. Chłopak chwycił ją dęlikatnie i podnósł się.
L: Nic sie nie stało. Ja też powinienem uważać jak chodzę. - uśmiechnął się do ciebie.
T: No to.. ja już lepiej pójdę. Jeszcze raz przepraszam.. Czeeść- rzuciłaś na odchodnym. Kiedy zrobiłaś pare kroków strasznie zakręciło ci się w głowie. Nogi uginały sie pod tobą, wiedziałaś, że za chwilę uderzysz o twardy chodnik ale Liam podbiegł do ciebie i w odpowiednim momencie cię złapał. Patrzył na ciebie przerażony.
L: Heeej.. Piękna nieznajomo... Nie zamykaj oczu.. Proszę.. - szeptał do ciebie Liaś. Starałaś się otworzyć oczy ale miałaś strasznie ciężkie powieki. Po chwili siłowania się z własnymi oczami udało ci się. Otworzyłaś oczy i popatrzyłaś na Liama. Miał takie cudowne oczy. Patrzyliście się tak na siebie przez jakiś czas. Lecz po chwili.....

Ciąg dalszy nastapi :D

I jak ? Podoba się? Nie no.. xd co ja gadam. Jest beznadziejny.

Kochaaam waas <333 xxx.



~Horanowa

środa, 10 kwietnia 2013

Smutny Imagin Z Harrym.


MUZYKA.


-Harry czy ty na pewno przede mną nic nie ukrywasz ? .
-Nie kochanie .
-Ale na serio ? .
-Tak .
Nie wiedziałam już co o tym myśleć .
Podeszłam bliżej chłopaka spojrzałam mu prosto w oczy po czym zadałam mu znowu to samo pytanie :
-Ale na pewno nic nie ukrywasz  ? .
-Kochanie  nie ! . -Mówił nie odwracając wzroku od moich oczu .
Teraz byłam przekonana ,że chłopak mnie nie oszukuje .
Oddałam mu namiętny pocałunek ,a on złapał mnie za ręke po czym zaprowadził do sypialni .
Oczywiście wiadomo co się w niej działo , fantastyczny , namiętny , pełen podniecenia sex z loczkiem to normalne .
Zmęczeni po stosunku padliśmy na łóżko .
Patrzeliśmy sobie prosto na twarze  .
Widziałam jak chłopak jest skrępowany , jednak nie widziałam czy znowu mam się do czegoś przyczepić .
-Słuchaj [T.I.] ja nie mogę dłużej tego ukrywać .
-Tak ?  .
-Zdradziłem cię .
-,Że co ? . -Mówiłam dławiąc się łzami .
-Zdradziłem cię , ale ja cię kocham i żałuje , proszę wybacz mi .
-Jak mogłeś i jeszcze zabrałeś mnie teraz do łóżka z świadomością ,że przed chwilą bzykałeś inną ? .
-To nie tak .
-Jak mogłeś kłamać mi prosto w oczy ? .
-Proszę [T.I.} daj mi szansę ...
-Dobra przestań , brzydzę się tobą .
Wyszłam z salonu , założyłam na siebie lekki szlafrok i popędziłaś do swojego domu , który nie dzieliłam z Harrym .
Usiadłam na kanapie , po poliku spływały mi łzy .
W tle słychac było dźwięk dzwonka mojego telefonu .
Nie chcący odebrałam .
-[T.I.] proszę wybacz mi .
-Harry daj mi czas !. -Krzyknełam do sluchawki po czym rzuciłam telefonem o ścianę .
Minął tydzień mojego płaczu , nie przespanych nocy i rozmyślania nad sensem życia.
Myślałam długo nad tym czy mu wybaczyć i doszłam do wniosku ,ze nie umiem bez niego żyć .
Zmierzyłam w kierunku jego domu .
Jak było mi wiadomo drzwi były zawsze otwarte .
Jednak jedna rzecz jeszcze bardziej mnie zdołowała .
Z salonu dobiegały głośne odgłosy  .
Postanowiłam być stanowcza i otworzyłam drzwi od sypialni .
Zauważyłam Harrego z jakąś laską w naszym łóżku , uprawiających sex .
-Co to ma kurwa być ? .
-To nie tak [T.I.] czekaj ...
-Mówiłeś ,że mnie kochasz ,że będziemy na zawsze razem ,a teraz znowu robisz to samo , palancie z tą dziwką !.
-To nie jest dziwka to moja dziewczyna .
-,Że przepraszam co ? . 
-Yhmm ... myślę ,ze usłyszałaś dobrze ,a więc nie muszę powtarzać drugi raz .
Popędziłam z płaczem do domu .
Napisałam na kartkach wielki napis : Nienawidzę cię Harry " .
I przyczepiłam je na jednej ścian z domu .
Dokleiłam kilka naszych wspólnych zdjęć .
Po czym sięgnełam po alkochol .
1 litr , 2 litry ...
Piłam bez limitu .
Nie panowałam nad sobą.
Wyszłam na balkon , stanełam na barierce .
Z dołu zauważyłam Harrego który płakał i krzyczał ,że to wszystko przemyślał  ,że nie chciał i tylko mnie kocha .
Ja odpowiedziałam tylko jemu krótkimi słowami : Wal się !.
Po czym straciłam równowagę i zaczełam spadać z 5 piętra .
Czułam szybszy powiew wiatru na moim ciele , oczy zapełniały mi się jeszcze większymi łzami .
Po chwili poczułam mocny ból , czułam ciepły dotyk ręki loczka na mojej dłoni , słyszałam jego głos który powtarzał ,że będzie dobrze ,ale ja nie mialam już sił :
-Jesteś skurwysynem ,ale i tak cię kocham ,żegnaj Harry.
Na moich oczach zastał tylko jeden wręcz czarny kolor .
Harry nie mógł opanować płaczu .
Łzy ciekły mu z oczu jak nigdy wcześniej  .
Zauważył przyjeżdżającą karetkę, jednak było juz za późno na uratowanie mi życia .
-Panie Syles , a więc nie mam dla pana dobrych wieści .
-Niech pan mówi .
-A więc zgineły 2 osoby .
-Słucham .
-Pani [T.I.] była w 1 miesiący ciąży .
Jeszcze bardziej załamany chłopak nie wiedział co ma zrobić .
Wszedł do mojego domu , na ścianie zauważył napis i po przyklejane nasze wspólne zdjęcia .
Obwiniał się za to , obwiniaj się ,że umarłam .
Wziął to co miał pod ręka i przeciął sobie nimi żyły .
Chciał byc z  nami szczęśliwy nie ważne czy na ziemi , czy w innym świecie .


VIA. Imagine One Direction Nouis i Lilo ; 3

 ~ Ola x

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rzeźby + Hazz bez spodni + Fanki :)

Hej. Mam dla was trzy tematy dziś :) Nagrania z powstawaniem figur woskowych chłopaków, jak liam ściąga spodnie Hazzie i jak fanki "wywalają" Harrego :) 2.26


1. FIGURY.

Macie tutaj link do 5 nagrań na krótych robią figury :D

KLIK

2. HAZZ BEZ SPODNI.

Haha ! No nagranie  jest brechtackie :) Daddy nie ładnie, a w sumie, to ładnie :D



3. FANKI.

Fanki wywalają Harrego. Patrzcie 2:26 :)




Na dziś to tyle xD Do jutra :) Paa <3 ~ Ola x

sobota, 6 kwietnia 2013

IMAGIN.


Cztery lata temu przyszła na świat Darcy, dziewczynka miała od urodzenia piękne blond loki i zielone wesołe oczy. Kiedy skończyła dwa latka urządzała przyjęcia dla swoich lalek i misiów, przechadzała się po domu w stroju księżniczki. Przy niej Harry cieszył się każdym dniem nawet tym w którym nic mu nie wychodziło, ona jednym najmniejszym uśmiechem sprawiała radość całej rodzinie. Kiedy twój mąż był w trasie urządzałyście wiele przyjęć na które zapraszałyście wszystkie dzieci z sąsiedztwa, jeździłyście na lekcje baletu oczywiście to ona tańczyła ty tylko obserwowałaś uważnie każdy jej ruch. Czasami kiedy coś jej się nie udawało jeździłyście do zabawkowego po nową lalkę lub kupowałyście kolejną piękną sukienkę. Dziewczynka była waszym światem, Harry dzwonił do was każdego dnia lecz oczywiście cos musiało zniszczyć wasze szczęście. Darcy pomimo tego że od początku swojego życia była sławna nigdy nikt nie zrobił jej zdjęcia ani nie miał szansy przeprowadzić z nią wywiadu. Harry za każdym razem gdy o nią pytali mówił że nie chce jej niszczyć dzieciństwa, mówił że chce aby była normalna i dojrzała wśród normalnych ludzi. Kiedy słyszałaś te słowa twoje serce jakby pękało, wiedziałaś że dziewczynka ma raka i umrze w ciągu kilku lat. Nigdy o tym nie mówiliście przy dziennikarzach właściwie tylko wy wiedzieliście, każdy myślał że jest zdrowa a częste wizyty w szpitalu tłumaczyliście brakiem odporności dziewczynki lub twoim twoim panicznym strachem przed chorobami. Były dni kiedy myślałaś tylko o tym ile dni jej jeszcze zostało ale bywały momenty kiedy zupełnie zapominałaś o jej chorobie i cieszyłaś się nią jak każda matka. Kiedy pewnego dnia podczas próby zasłabła rzuciłaś się w jej stronę ze łzami w oczach, jej choreografka natychmiastowo zadzwoniła po pomoc a ty modliłaś się aby to nie było to co myślisz aby to nie był ten dzień. Mocno przytuliłaś do siebie bezwładne ciało dziecka i trzymałaś je tak mocno jak tylko się da. Po policzkach spływały ci słone łzy które jakby przysłoniły mgłą wszystkie dobre wspomnienia a zamiast tego ukazywały najgorszą przyszłość.Zrozumiałaś że nigdy tak na prawdę nie byłaś świadoma tego że dziewczynka odejdzie, słyszałaś to wiele razy i rozmawiałaś na ten temat z Harrym ale nigdy nie byłaś na to gotowa. Karetka przyjechała po dziesięciu minutach, położyli dziewczynkę na noszach, przykryli jej malutkie ciało kocem i wyjechali z sali. Bez zastanowienia sięgnęłaś po telefon i zadzwoniłaś do męża.
Ty: Zaczęło sie... HARRY TO SIĘ ZACZĘŁO
H: Uspokój się, będzie dobrze nic się nie zaczęło... Gdzie jesteś?
Ty: W szkole baletowej. Ona zemdlała, upadła na ziemię jakby straciła panowanie nad ciałem... jakby umarła na moich oczach.
H: Już po ciebie jadę.
Chłopak rozłączył się a ty rzuciłaś telefonem w lustrzaną ścianę, która po zderzeniu z urządzeniem pękła na miliony małych kawałków. Runęła jak twoje dotychczasowe życie nagle bez wahania. Do pomieszczenia wbiegło kilka kobiet które starały sie ciebie uspokoić, przytulały cie i obiecały że będzie dobrze.
Ty: PRZESTAŃCIE I TK WIECIE ŻE TAK NIE BĘDZIE! ODEJDŹCIE! ZOSTAWCIE MNIE SAMĄ...
Kobiety posłusznie wyszły a ty wstałaś z podłogi i podeszłaś do lustra przy oknie które jakimś cudem ocalało. Twój idealny makijaż spłynął wraz ze łzami, włosy mieniły się od małych kawałków lustra które w nie wpadły, a z dłoni leciała krew. Czerwone krople zmieniły się w małe kałuże a odbicie z każdą sekundą przestawało przypominać ciebie. Mimo wszystko teraz z grobowym spokojem wpatrywałaś się w lustro, a w środku? A w środku każda część twojego ciała sie trzęsła ze strachu. W pewnym momencie do pomieszczenia ktoś wbiegł, nie zdążyłaś się odwrócić ponieważ postać unieruchomiła cie mocnym uściskiem. Po chwili zastanowienia wyczułaś perfumy Harrego, podniosłaś głowę i odwzajemniłaś jego uścisk.
Ty: Ja nie wiem co się stało, ona tańczyła tak pięknie i delikatnie jak zwykle aż w pewnym momencie upadła. Leżała prawie że martwa na tej podłodze, miała zamknięte oczy i się nie ruszała. Jakaś kobieta wezwała pomoc a ja ją trzymałam. Czułam jak staje się coraz zimniejsza...
H: Spokojnie, uspokój się.
Ty: Ona umiera prawda?
H: Tak, nie chcę ciebie smucić ale tak.
Chłopak zaprowadził cie powoli do samochodu i ruszył w stronę szpitala, całą drogę miałaś w głowie jej twarz kiedy upadała. Miała na niej wtedy dziwny wręcz niepokojący wyraz szczęścia, nie wyglądała na umierającą aż do momentu kiedy dotknęła ziemi. Wtedy jej blond włosy jakby straciły blask, pięknie opalona skóra pobladła a temperatura ciała spadła. Miałaś w głowie tylko ten jeden obraz, nic innego nie było tylko to. Każde wesołe wspomnienie znikło, albo zmieniło się w cos co rani i sprawia że chcesz zapomnieć. Ból który rozdzierał twoje serce narastał z każdą chwilą, chciałaś tylko położyć się koło niej i zasnąć. Samochód stanął a Loczek delikatnie wyciągnął cie z niego, w poczekalni stała mała dziewczynka która przykuła twoją uwagę. Uśmiechała się do mamy, pokazywała jej coś a kobieta ubrana w jakieś łachmany tylko pokręciła głową i odeszła.
H: Ja przyjechałem do córki, czteroletnia blondynka.
P: Przywieziona ze szkoły baletowej?
H: Tak.
P: Dziewczynka zmarła ale mogą się państwo z nią pożegnać...
Dopiero teraz z oczu Harrego wypłynęły łzy, dopiero teraz coś w nim pękło. A ty upadłaś na ziemię, nie miałaś już siły tego słuchać, jednak po chwili chłopak cie podniósł i poszliście do pomieszczenia w którym leżało wasze dziecko. Loczek wszedł jako pierwszy a ty stałaś chwilę przed drzwiami aby się chociaż trochę uspokoić. Kiedy otworzyłaś drzwi i weszłaś do pomieszczenia jedyne co zauważyłaś to czarny worek a włoku niego setki zakrwawionych bandaży. Chłopak prawie natychmiast do ciebie podbiegł i starał się ciebie wyprowadzić z pomieszczenia, jednak ty nie dawałaś za wygraną. Szarpałaś się i rzucałaś chciałaś do niej podejść chciałaś ją pocałować po raz ostatni, chciałaś sie tylko pożegnać jednak chłopak ci nie pozwolił. Na korytarzu upadłaś na ziemię i krzyczałaś, kiedy lekarze chcieli ci pomóc wyrywałaś się i błagałaś aby ratowali twoje jedyne dziecko. W pewnym momencie poczułaś ukłucie i zasnęłaś. Kiedy wstałaś rany na rękach były zaszyte a obok twojego łóżka leżało łóżeczko dla nowo narodzonych dzieci, spojrzałaś do niego. Leżała w nim Darcy, miała bladą ale spokojna twarz a jej usta delikatnie wykrzywione były w uśmiech.
H: Byłaś dobrą matką aż do samego końca, pomimo że była z nami tylko te cztery lata to sprawiłaś ze mogła cieszyć się każdą chwilą swojego życia. Dawałaś jej wszystko od miłości po zabawki. Przy tobie czuła sie bezpieczna a kiedy wyjeżdżałaś mówiła tylko o tobie. Byłaś i nadal jesteś dla niej idealną matką, pomimo że jej tu nie ma to w twoim sercu niech zostanie na zawsze.
Pokiwałaś głową i pożegnałaś się z dziewczynką, do sali weszła pielęgniarka i ją zabrała. Pomachałaś malutkiej dziewczynce na pożegnanie, trudno było ci się z nią rozstać ale w końcu teraz będzie jej lepiej.
PÓŁ ROKU PÓŹNIEJ
Dzisiaj wypadałyby jej piąte urodziny, cała rodzina zebrała się na cmentarzu włoku jej małego grobu. Na stole stojącym obok nagrobka znajdował się tort czekoladowy z pięcioma świeczkami, jej ulubiona książka i kilka lalek. Zaśpiewaliście jej sto lat a Harry zaśpiewał dla niej kilka innych dziecięcych piosenek, wszyscy płakali a ty się uśmiechałaś ponieważ czułaś jej obecność. Miałaś świadomość że nawet jeśli nie ona zdmuchnie te świeczki to właśnie ona będzie je zdmuchiwać co roku w waszych sercach. Kiedy świeczki zapłonęły za tortem zauważyłaś uśmiechniętą Darcy, dziewczynka nie podeszła do ciebie ale cichutko wyszeptała ,,Dziękuję mamusiu że jesteś" uśmiechnęłaś się a Harry podszedł do ciebie i otarł ci z policzka jedną łzę. Kiedy spojrzał w kierunku malutkiej postaci uśmiechnął się a ty pierwszy raz od jej śmierci czułaś się jak w rodzinie.

via: Imaginy Little Smile.

~ Ola x