Sonii :)

środa, 13 lutego 2013

Yaay ! ;d

Ludziska ! Odchodzę :) Tak, tak. Dobrze słyszycie. Odchodzę, nie mam weny na prowadzenie tego bloga :/ Poprostu nie wiem co i jak ani o czym :P Z tego co widziałam w ostatnim poście to Magda chciała żebym wstawiła imagina. No to macie, takiego na pozegnanie :)

                           ---------------------------------------------


                          Last Christmas I gave You my heart
Jest  Zima. 20 grudzień 2012. Właśnie w szkole zaczęliście przerwę świąteczną. Wyszłaś te szkoły i powolnym krokiem ruszyłaś w stronę swojego starego domu w którym mieszkałaś od dobrych 17 lat. Włożyłaś w uszy słuchawki i wzięłaś do ręki swoją kartkę z ocenami, „Ani jednego zagrożenia ? Dziwne.” Pomyślałaś. Nigdy nie byłaś zbyt mądra ale też nie fascynowały cię zabawy w klubach, nie lubiłaś hałasu i tłoku. Wolałaś samotnie posiedzieć w swoim pokoju na parapecie patrząc na piękny horyzont. Tak zwykle mijał twój dzień, w kółko było to samo – szkoła, prace domowe, parapet, spanie, szkoła, prace domowe, parapet, spanie, szkoła, prace domowe, parapet, spanie- i tak w kółko. Zawsze wiedziałaś że twoje życie jest strasznie nudne. Nie miałaś przyjaciół, na przerwach zawsze siedziałaś sama ze słuchawkami w uszach. Wiedziałaś że jesteś nikim, nie istniałaś dla nikogo-twój ojciec umarł w wypadku jak miałaś 2 latka a twoja mama nie przebywa praktycznie w domu, ciągle siedzi w pracy, wyjeżdża w delegacje więc  widzisz ją może raz na miesiąc przez 10 minut. Wiesz dobrze że musisz sobie sama w życiu poradzić. Chłopaki się Toba nie interesują, może nie jesteś jakaś taka strasznie piękna ale nie narzekasz na swoją urodę- jesteś szczupłą blondynką o głębokich, dużych, niebieskich oczach , długich nogach, małym nosku i zniewalającym uśmiechu którego prawie wcale nie używasz. Byłaś w połowie drogi do domu gdy nagle ktoś przebiegł koło ciebie z dużą prędkością i wytrącił ci z ręki kartkę, westchnęłaś i powoli schyliłaś się po kartkę lecz w końcu jej nie podniosłaś bo podał ci ją chłopak o zielonych oczach, ciemnych kręconych włosach i z pięknym uśmiechem na twarzy podał ci twoją kartkę: (H- Harry, T – Ty)
H: Przepraszam Cie strasznie. Zagapiłem się. Przepraszam. – powiedział chłopak z przejęciem.
T: Spokojnie. Nic się nie stało. To tylko kartka z ocenami, nic nie warta.
H: No to rzeczywiście, o szkołę nie ma co się zamartwiać – powiedział tym razem z uśmiechem – A tak poza tym to jestem Harry.

T: Bardzo miło mi cie poznać Harry. Ja jestem [T.I] – powiedziałaś z pewnością.
H: Może cie odprowadzę ? – zapytał nieśmiało.
T: Oczywiście ! – krzyknęłaś z radością – jeśli tylko masz ochotę.
H: Po tym wypadku jestem Ci coś winien. – uśmiechną się.
Szliście powoli uliczkami Londynu, wspaniale wam się rozmawiało, Harry był takim gentelmanem, spytał czy możecie trzymać się na ręce, był słodki, spodobał Ci się od razu, oczywiście zgodziłaś się, wyglądaliście razem uroczo, nagle Harry przyparł cie do ściany jakiejś restauracji i powiedział krótkie lecz bardzo zaskakujące „Kocham Cie”, nie usłyszał od Ciebie odpowiedzi ponieważ stałaś jak wryta i patrzyłaś na niego z zaskoczeniem, Harry szybko od Ciebie odskoczył, zestresował się po czym rzucił ciche „przepraszam”, podeszłaś do niego i powiedziałaś :
T: Harry, nie masz za co mnie przepraszać. Też mi się podobasz ale to jednak za szybko, znamy się dopiero jakieś 30 minut – powiedziałaś lekko się uśmiechając. Hazza (bo tak kazał na siebie mówić) nagle rozpromieniał.
H: Jeśli będzie trzeba to poczekam na Ciebie nawet całe moje życie.
Podeszłaś bliżej Harrego i pocałowałaś go lekko w policzek, chłopak słodko zamruczał po czym powróciliście do Dalszej drogi w stronę Twojego domu. Mimo tego co stało się przed chwilą i tak trzymaliście się na ręce, czułaś perfumy Hrry’ego i wiedziałaś że zakochujesz się w nim coraz bardziej, najdalej jutro wpadniesz po uszy, myślałaś jakby wam było gdybyście byli razem, słodcy 17-latkowie z związku aż do końca życia. Twoje rozmyślania przerwał Harry.
H: [T.I] wiem że to głupie ale musze Ci to powiedzieć bo nie daje mi to spokoju, wiem że znamy się dopiero jakieś 30 minut ale ja teraz nie wyobrażam sobie jak żyłem przez te 17 lat bez ciebie, nigdy nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia, nie rozumiałem jak można zakochać się w kimś kogo się wcale nie zna, teraz wiem, wiem że zakochałem się w tobie w momencie kiedy podniosłaś swoją głowę i spojrzałaś mi w oczy, wtedy nie wiedząc nawet jak masz na imię wiedziałem że będziesz dla mnie tą jedyną dziewczyną, kiedy czuje Twoje perfumy, widzę twoje lśniące oczy, połyskujące włosy i zniewalające usta które błagają aby się w nie wpić czuje cholernie mocne motylki w brzuchu. Nigdy nikogo nie kochałem, miałem dużo dziewczyn ale nie kochałem naprawdę żadnej z nich. A Ty ? Ty jesteś inna. Muszę to powiedzieć poraz kolejny, tym razem głośno. [T.I] KOCHAM CIĘ !
T: Harry, ja do ciebie też coś czuję i chyba to jest miłość, ale muszę się w tym upewnić.
H: Poczekam.
„Harry jest taki romantyczny” pomyślałaś, „Kocham go. Naprawdę go kocham”. Doszliście do domu w ciszy, zadawalała was wystarczająco swoja obecność, przy Harrym czułaś się bezpiecznie, czułaś że zależy mu na tobie.

*4 dni później*
H: Spotkamy się jutro ?.
T: Oczywiście Harry.
H: Świetnie ! –krzyną z radością.
T: Kiedy ? Gdzie ?
H: Przyjadę po Ciebie jutro o 16:00. Ubierz się ciepło.
T: A co będziemy robić ?
H: Niespodzianka. Tylko proszę posłuchaj się mnie i ubierz się bardzo ciepło i wygodnie. Nie chce mieć potem na sumieniu tego że przeze mnie zachorowałaś.
T: A mam się bać ?
H: Raczej nie . Mam nadzieję że wszystko dobrze zorganizuję.
T: No dobrze, nie będę mogła spać przez Ciebie.
H: Mamusia Cie utuli do snu.
T: Mojej mamy nie ma. Jest teraz we Francji, wraca za miesiąc.
H: No to może tatuś ?
T: Przecież nie mam ojca. Umarł w wypadku jak miałam 2 latka. Wiesz o tym.
H: O Boże. Tak. Zapomniałem. Przykro mi, Przepraszam. (czule i z miłością cię przytula)
T: Harry, nic się nie stało. W każdym razie od miesiąca mieszkam sama i zostanie tak jeszcze przez kolejny miesiąc.
H: To może ja się kiedyś u ciebie prześpię co ?
T: Jeśli chcesz to możesz nawet dzisiaj.
H: Z wielką chęcią. Tylko że  musielibyśmy odłożyć nasze jutrzejsze spotkanie na kiedy indziej ponieważ będąc u ciebie nie uda Mi się wszystkiego załatwić .
T: Spokojnie. Noc i dzień spędzony z Tobą mi to wynagrodzą.
Musnęłaś delikatnie jego usta, nie mogłaś się powstrzymać, czułaś jak Harry oddał się temu pocałunkowi, nie chcieliście kończyć, ale w końcu trzeba było, powiedziałaś chłopakowi ciche:
T: Harry ja Cie jednak kocham.
H: Ja Ciebie też. Bardzo Bardzo mocno.
Weszliście zmarznięci do domu i postanowiłaś zaparzyć wam herbatę. Odłożyłaś kurtkę na wieszak, zdjęłaś buty, szalik, czapkę i poszłaś do kuchni, Harry siadł na kanapie w salonie i wpatrywał się w wyłączony telewizor. Gdy zaparzyłaś herbatę podeszłaś do niego.
T: Harry ?
H: …
T: Harry !
H: Tak ? Przepraszam, zamyśliłem się.
T: O czym tak intensywnie myślisz kotku ?
Usiadłaś koło niego i podałaś mu kubek z gorącym napojem.
H: Myślę o czymś o czym chciałbym Ci powiedzieć.
T: No więc już nie myśl tylko mów.
H: Jesteś tego pewna ?
T: Oczywiście głupku ! (przytulasz go)
H: No więc, pamiętasz jak 4 dni temu się spotkaliśmy ? Co powiedziałem Ci gdy staliśmy przy restauracji ? Pamiętasz ?
T: Tak. Powiedziałeś że mnie kochasz.
H: No właśnie. I wiesz że ja nadal to czuje ? Coraz mocniej i mocniej z dnia na dzień się w tobie zakochuję .
T: Harry, naprawdę ?
H: Tak. Naprawdę.
T: Boże głupku. Ja myślałam że twoje uczucie do mnie już wygasło.
H: Czyli wolałabyś żeby wygasło ?
T: Nie. Oczywiście że nie. Cieszę się że nadal mnie kochasz bo w końcu ja mogę ci coś powiedzieć.
H: Słucham ?
T: Też cię kocham Harry.
H: Nie żartuj sobie ze mnie.
Przybliżyłaś się do niego i pocałowałaś najnamiętniej, najmocniej i najgoręcej jak tylko potrafiłaś. Gdy się już od siebie oderwaliście zobaczyłaś w oczach Harry’ego cholerne szczęście. Na zewnątrz był jak sparaliżowany ale wiedziałaś że w środku czuje się jak 5 letnie dziecko gdy dostanie swoją wymarzoną zabawkę. Po chwili Harry oprzytomniał i powiedział.
H: [T.I.I.N] Czy zostaniesz moją dziewczyną na całe życie ?
T: Oczywiście że zostanę. I nie opuszczę cię aż do śmierci.
Pocałowaliście się poraz kolejny. Siedzieliście na kanapie przytuleni i oglądaliście jakiś beznadziejny horror co chwila się całując. Po „Obejrzeniu”  filmu poszliście na górę spać bo było już dobre po 24, poszłaś się wykąpać, gdy wyszłaś z łazienki zobaczyłaś w chuj seksownego Harry’ego w samych bokserkach, stałaś i wpatrywałaś się w niego przez jakieś 5 minut, w końcu Harry podszedł do ciebie i mocno pocałował, oprzytomniałaś.
H: idziemy spać księżniczko ?
T: Oczywiście mój księciu. (pocałowałaś go)
Położyliście się na łóżko, wtuliłaś się w Harry’ego, usłyszałaś od niego ciche „Kocham Cie [T.I]”, delikatnie musnęłaś jego usta i razem odeszliście do krainy morfeusza.

*2 lata później*
Jest 24 grudnia a ty siedzisz ze swoim najlepszym na świecie chłopakiem na parapecie i wpatrujesz się z nim w powoli prószący śnieg. Dzisiaj wasza druga rocznica, od równych dwóch lat jesteście w szczęśliwym związku, Jesteś szczęśliwa, bardzo, chociaż nie ma z Toba ani twojej matki ani ojca który zginą i za którym tak bardzo tęskniłaś. Nie dalej jak 2 lata temu czułaś się samotna, nie kochana, opuszczona, teraz wiesz że masz przy sobie kochającą cię osobę która zrobi dla ciebie prawie wszystko.
H: Kotku ?
T: Tak ?
H: Kocham Cie.
T: Ja ciebie też, bardzo, bardzo mocno.
H: zrobię dla ciebie wszystko.
T: wiem. Ja dla ciebie tez. Mogę nawet zginąć.
H: Chyba pora szykować kolację co ?
T: Ale tylko dla naszej dwójki.
H: Tak. Bardzo mi przykro.
T: Ale to nie miało być w negatywnym sensie. Jestem szczęśliwa z Tobą, i tylko z Tobą.
H: Kocieee… kocham Cie !
T: Ja ciebie też. Baaaardzo !
H: No to ja idę przygotować kolację.
T: Pomóc ci ?
H: Nie. Ty możesz sobie iść coś porobić.
T: Masz coś na myśli ?
H: nie wiem xD
T: Idę się przebrać.
H: Dobrze skarbie.
Poszłaś na górę, zajrzałaś do szafy i nie miałaś pojęcia w co się ubrać. Po długim namyślaniu się wybrałaś krótką, luźną, zieloną sukienkę i zielone Conver’sy. Lubiłaś takie połączenia. Poprawiłaś makijaż i poszłaś na dół. Twój chłopak siedział już za stołem ubrany w garnitur. Zdziwiłaś się że w tak krótkim czasie zdążył zrobić tyle rzeczy. Podeszłaś do stołu a Harry odsuną ci krzesło.
T: Mój kochany gentelman. – uśmiechnęłaś się.
H: Za to mnie kochasz.
T: Nie.
H: nie kochasz mnie ?
T: kocham cie ale nie tylko za to.
H: a za co jeszcze ?
T: Kocham cie za wszystko.
H: Kocie Ty mój.
Pocałowaliście się i zaczęliście jeść. Po chwili jedzenia w ciszy, Harry wstał i zaczął mówić:
H: [T.I] znamy się od dawna i kocham cie najbardziej jak mogę. Mamy już 19 lat, robimy się coraz starsi, mamy za sobą coraz więcej wspólnych wspomnień ale ja nadal pamiętam nasze pierwsze spotkanie, twoje pierwsze spojrzenie na mnie, wtedy się w tobie zakochałem, 10 minut później się o tym dowiedziałaś, powiedziałaś że to za wcześnie, ja czekałem, 4 dni później, dokładnie w wigilię zostaliśmy parą. Teraz mieszkamy razem, jesteśmy ze sobą od 2 lat a ja kocham cie coraz mocniej i mocniej, z każdym naszym pocałunkiem zakochuję się w tobie od nowa.
Twój ukochany wstał, uklękną, wyciągną z kieszeni pudełeczko, otworzył je, zobaczyłaś pierścionek.
H: [T.I]  Czy wyjdziesz za mnie ?
T: Tak. Harry, oczywiście że tak !
Krzyczałaś ze szczęścia, rzuciłaś się Harry’emu w ramiona, on założył na twój palec pierścionek. Rok później się pobraliście, 9 miesięcy po  ślubie urodziłaś dziecko, chłopczka – Niall’a. Żyło wam się wspaniale. Gdy mały Niall miał roczek Ty urodziłaś dziewczynkę której wraz z Harry’m daliście na imię Darcy. Kochacię się coraz mocniej. Jesteście wspaniałą i nie rozerwalną rodziną.

                              --------------------------------------------- 

Jest taki trochę do niczego ale #NotBad ;d Więc żegnam. Zastanawiam się nad założeniem bloga takiego innego, o różnych rzeczach które siedzą mi w głowie a nie tylko o 1D :P QWięc jak coś wykminie to napiszę tutaj jeszcze jedną notkę ale jedynie z linkiem :) Papatejszyn wam :* <3 <69 Kosiam ..~ Ola x


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz